W tym tygodniu głównym tematem politycznym, będzie piątkowa sejmowa debata o referendum nad przedłużeniem wieku emerytalnego. Media z pewnością będą się tym tematem bardzo „podniecały”, choć każdy doskonale wie co w tej debacie powiedzą przedstawiciele danych klubów parlamentarnych oraz jaka będzie ostateczna decyzja Sejmu. Mimo tej przewidywalnej „pyskówki”, jednego możemy być w 100% pewni. Zwycięzcą będzie obecny system emerytalny, oparty na państwowej instytucji o nazwie Zakład Ubezpieczeń Społecznych (ZUS).

Żeby zrozumieć na czym polega nasz system emerytalny. Należy na samym początku zadać pytanie: czym jest ZUS??? Definicja wikipedii brzmi tak: (http://pl.wikipedia.org/wiki/Zak%C5%82ad_Ubezpiecze%C5%84_Spo%C5%82ecznych). W rzeczywistości ZUS jest jednak niczym innym jak klasyczną piramidą finansową w którą pieniądze wpłacają wszyscy pracujący, a wygrywają tylko nieliczni, głównie ci którzy dożyją sędziwego wieku. Cytując jednak klasyka: „oczywistą oczywistością” jest to że każda piramida finansowa musi kiedyś upaść. Właśnie w tym momencie doszliśmy do tego momentu, że finansowy bankrut o nazwie ZUS jest bliski upadku. Dlatego obecny rząd chcąc się pozbyć tego problemu, wprowadza USTAWĘ, bo nie REFORMĘ żeby stopniowo podnosić wiek przejścia na emeryturę do 67 roku życia, czym oddala w czasie upadek obecnego systemu emerytalnego, przynajmniej o następną dekadę.

W bardzo ciekawym wpisie Pana Marka Domagały (http://www.computercenter.home.pl/domagala/news.php?id=247), który mnie osobiście zainspirował do napisania tego tekstu, pada sformułowanie o podnoszeniu wieku emerytalnym jako „o nakładaniu pudru na twarz trupa”. W całym tekście Pana Marka, chyba tylko wyżej wymieniony cytat nadaje się do jakiejkolwiek polemiki. Gdyż według mojej oceny, rząd wprowadzając podniesienie wieku emerytalnego, nie nakłada pudru, tylko podłącza tego przysłowiowego trupa co zwie się ZUS do kroplówki. Wmawiając obywatelom bajkę, że przechodząc w wieku 67 lat na emeryturę może nie będziemy już piękni i młodzi, ale za to na pewno bogaci. Najfajniejsze w tym jest jednak to, że praktycznie pomysł ten firmują nam ci sami politycy, którzy pod koniec lat 90-tych obiecywali nam „wczasy pod palmami” przy wprowadzaniu Otwartych Funduszy Emerytalnych (OFE). Ale nie ma co się dziwić, gdyż obecna klasa polityczna kieruję się jedynie doktryną: „po nas to nawet potop”.

Aby nie być oskarżonym o śledziennictwo, warto zadać pytanie: czym należy zastąpić obecny system emerytalny??? Możliwości jest kilka, ale moim zdaniem najlepszym rozwiązaniem jest wprowadzenie systemu nowozelandzkiego, niekoniecznie całkowicie w takiej samej formie (http://praca.gazetaprawna.pl/artykuly/484238,czy_system_emerytalny_zakladajacy_ze_ludzie_sami_oszczedzaja_na_przyszlosc_przyjalby_sie_w_polsce.html). Co jest najlepszym rozwiązaniem takiego systemu??? Według mnie cytując kolejnego klasyka mamy do czynienia z „plusami dodatnimi oraz ujemnymi”, ale ostatecznie są to same plusy.

Głównym i najważniejszym plusem dodatnim jest drastyczny spadek kosztów pracy, który obok podatku dochodowego jest główną przyczyną bezrobocia i tak krytykowanych przez wszystkie partie polityczne umów śmieciowych!!! Plusem dodatnim byłaby też likwidacja kosztownej w obsłudze instytucji o nazwie ZUS, gdyż podobnie jak w Nowej Zelandii, zadanie wypłaty podstawy emerytalnej mógłby przejąć Urząd Skarbowy. Kolejnym plusem dodatnim jest nauczenie obywateli oszczędzania, gdyż to od nas zależałaby w dużej mierze wysokość naszej emerytury, a nie od klasy politycznej oraz naszych i nie naszych dzieci. Plusem ujemnym systemu nowozelandzkiego jest PRZYMUS odkładania na podstawę emerytalną (w Nowej Zelandii ok. 1 tys. dolarów), która ma tak naprawdę tę zaletę, że pozwoliłaby zamknąć usta wszystkim socjalistom, że brak PRZYMUSU emerytalnego spowodowałby to, że ludzie na starość umieraliby pod płotem czy mostem. Ten często spotykany argument pokazuje tak naprawdę prawdziwą twarz naszych „mężyków stanu”, którzy nie wierzą w racjonalność ludzką, a potencjalnego obywatela mają za kompletnego debila, który bez PRZYMUSU emerytalnego na starość żyłby pod mostem!!!

Wprowadzenie takiego system emerytalnego w krótkim czasie doprowadziłoby do zbudowania społeczeństwa obywatelskiego wolnego wyboru. Co w konsekwencji oznaczałoby, że powstałoby Nowoczesne Państwo. W ostatnim czasie odmieniane przez wszystkie przypadki jak mantra przez niektórych polityków. Tylko Nowoczesnego Państwa nie zbudujemy przez prymitywny antyklerykalizm z gumowym penisem w ręce oraz bezpłatnymi (sfinansowanymi z pieniędzy podatnika) „gumkami” w portfelu. Warto tutaj (http://www.youtube.com/watch?v=4iKyX_fd6JU) przytoczyć mądre słowa, wyjątkowo paskudnego bohatera filmowego z pewnego polskiego filmu. Nie zbudujemy go również przez dalsze podnoszenie wieku emerytalnego. Z pewnością Nowoczesne Państwo nie powstanie też przez dalsze sięganie do ludzkich kieszeni poprzez wprowadzanie kolejnych parapodatków i obojętnie czy będzie to kieszeń głęboka czy płytka. Bo i tak na samym końcu za to wszystko zapłaci konsument, czyli my wszyscy. Nowoczesne Państwo może powstać tylko wtedy gdy przyjmiemy zasady że: „chcącemu nie dzieje się krzywda”; „każdy jest kowalem własnego losu”; „jak sobie pościelesz tak się wyśpisz”. A główną podstawą Nowoczesnego Państwa jest zbudowanie uczciwego systemu emerytalnego. I o to warto walczyć, o to warto się bić. Za wolność naszą i waszą.